czwartek, 30 sierpnia 2007

Psy do adopcji - Adoptuj mnie - Blog - schroniska dla psow i ludzie wielkiego serca ktorzy nie daja im zginac.

Adoptuj mnie - to blog w którym na bierząco będziemy pisać o losach zwierzą które za sprawą złego losu trafiły na ulice i do schroniska.Bezdomne psy, psy, koty, konie i inne zwierzaki które w schroniskach całej Polski każdego dnia wyglądają cudu. Człowieka Anioła który podaruje im wolność i zwróci życie. Adopcja psów czy kotów to akt woli, świadomy wybór zaopiekowania sie bezbronną istota która potrzebuje pomocy. Czy ludzie którzy adoptują zwierzęta to specjalni ludzie ? Myśle, że tak. Adoptowane zwierzaki zwykle są idealnymi towarzyszami domowego życia ale warto się przygotować na to że zanim odchuchamy takiego bezdomnego psa czy kota bedziemy wystawieni na próbe cierpliwości bo zwierzak może być zastraszony, zalękniony, niepewny siebie i zachowywać sie iracjonalnie.

Dlatego adopcja nigdy nie może być kaprysem i czy decyzją podjęta na fali litości.
Współczucie jest dobre i potrzebne litość czasami zaciera prawdziwy obraz rzeczywistości.

Lata temu wybrałam się do schroniska i absolutnie zakochałam w 6 miesiecznym czekoladowym labradorze. Pies siedział w klatce mial bursztynowe smutne oczy i złamał mi serce.
Zabrałam go do domu, malutkiego mieszkanka i zaczeła sie droga przez męke. Labladorek w nocy sie nudził i wył ale to było do przeżycia gorzej było jak zostawiłam go samego i poszłam do pracy. Wróciłam do zdemolowanego mieszkanie, czekoladowe cudo siedziało na środku kuchni zadowolone z siebie, a wkoło poniewierały sie strzępy drewna z wygryzionych mebli, poobgryzane buty i książki. Czysta sielanka :/ Wytrzymaliśmy z soba 3 dni i po 3 dniach wiedziałam, że nie ma fizycznej mozliwości żeby młody aktywny pies mógł mieszkać ze mna w małym mieszkaniu. Szczęśliwie dla nas obydwojga znajomi którzy mieszkają na wsi zgodzili się go przyjąc pod swój dach do domu z ogromnym ogrodem, niepracującą mama i 2 dzieci. Pies trafił do raju, mieszka tam do dzisiaj i jest najmilszym psem pod Słońcem. Ja nauczyłam sie jednego nigdy przenigdy żadnych wypraw do schroniska i decyzji adopcyjnych na fali litości.

Akurat mój labradorek skończył szczęsliwie w kochającym domu, mniej szczęsliwe zwierzęta w takich sytuacjach trafiają na ulicę lub do schroniska i robimy im jeszcze wiekszą krzywde.

Litość jest złym doradzcą szczególnie jeśli chodzi o tak ważną decycje jak zaproszenie innej żywej istoty na całe lata do naszego życia i wzięcia za nia 100% odpowiedzialności.

Brak komentarzy: